*Allie*
Obudziłam się w łóżku. Więc to był tylko sen ? Właściwie nawet lepiej.Chciałam wstać ,
ale niesamowity ból w nodze skutecznie mnie zatrzymał. Nagle uświadomiłam sobie ,że nie leże w swoim łóżku, tylko w jakimś nieznanym. Odkryłam delikatnie kołdrę i popatrzyłam na moją nogę. Była idealnie opatrzona i owinięta bandażem. Rozejrzałam się dookoła.Niebieskie ściany , telewizor plazmowy na drugim końcu pokoju ,obok niego x-box 360, a pod nimi na półce konsola do gier. Szafa z jakiegoś ładnego drewna. I para drzwi. Wstałam z trudem i zajrzałam do pierwszych z nich. Za drzwiami zobaczyłam ładną dużą łazienkę ,wyłożoną białymi kafelkami i prysznicem. Zamknęłam drzwi i z ogromnym bólem podeszłam do drugich . Za nimi ciągnął się korytarz w prawo ,a po lewej stronie były schody. Dobra to na pewno nie jest szpital. Więc gdzie ja do jasnej cholery jestem? Ruszyłam powoli w stronę schodów. Przez ten okropny ból w nodze nie mogłam się normalnie poruszać. Pierwszy schodek , drugi i .. byłaby gleba gdyby ktoś z tyłu mnie nie podtrzymał. Odwróciłam się i zobaczyłam zaspanego Harrego. Czyli jestem w jego domu ?!
-Powinnaś bardziej uważać.- Powiedział szorstko aż zadrżałam. Wziął mnie na ręce -co było dziwne z jaką łatwością to zrobił- i pomógł mi zejść na dół.
-Śniadanie? - zapytał już delikatniej. Lekko kiwnęłam głową.Chłopak zaczął przygotowywać tosty a ja tylko na niego patrzyłam z blatu gdzie mnie posadził ,niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. Po jakiś 5minutach podał mi talerz z dwoma tostami i usiadł na przeciwko mnie , na blacie kuchennym. Zaczął mi się przyglądać. Poczułam się niepewnie.
-Ładnie Ci w moich rzeczach - stwierdził . Eeee? Popatrzyłam na siebie. Rzeczywiście byłam w jego za dużej na mnie koszulce i spodniach. Zaraz, chwila . On mnie przebrał? Czyli widział mnie nago? Po części się uspokoiłam czując ,że mam na sobie stanik i majtki.
-Powiesz coś wreszcie czy doszczętnie odebrało ci mowę?- zapytał lekko zirytowany.
-Co się tak właściwie stało? -zapytałam drżącym głosem i ugryzłam niewielki kawałek tosta.
-A do kiedy pamiętasz ?- zastanowiłam się na tym pytaniem przez chwilę.
-Jak do mnie podbiegłeś.
-Aha. No to tak - znowu mówił tym zimnym tonem- jak zobaczyłem ,że straciłaś przytomność miałem dylemat czy ci pomóc czy cię tam zostawić . W końcu jednak zdecydowałem się ci pomóc. Wziąłem cię na ręce i zaniosłam do auta. Potem pojechałem z tobą do mnie do domu. Opatrzyłem ci ranę na nodze fujaro, a że byłaś nadal nieprzytomna to ci pomogłem się przebrać. - na jego twarzy pojawił się dziwny irytujący uśmieszek.Przez jakiś czas przetwarzałam informacje. Pomógł mi. Uratował mnie drugi raz. Z moich rozmyślań wyrwał mnie jego głos.
-Twoja mama dzwoniła - powiedział spokojnie i obojętnie pokazując mi mój telefon. Szerzej otworzyłam oczy.
-I? Co jej powiedziałeś?
-Że jej córka próbowała obrabować jubilera ale jej nie wyszło , po drodze do domu spotkała dziwnych kolesi a uciekając skaleczyła się w nogę i straciła przytomność a ja korzystając z tego ją przeleciałem.
Moje oczy otworzyły się jeszcze szerzej. Harry zaśmiał się tym swoim irytującym śmiechem co wczoraj i patrząc mi w oczy powiedział:
-Żartowałem, spokojnie.Nie bzyknąłem Cię.Nie patrz na mnie jakbyś chciała mnie zabić, nie wykorzystuje dziewczyn w ten sposób.- popatrzyłam na niego niepewnie. Nie wykorzystywał dziewczyn w "ten sposób" ?! Co to kurwa znaczy?
-A w jaki?
-Kiedyś się przekonasz- puścił mi oczko, a w moim gardle stanęła ogromna gula, którą z trudem przełknęłam - Powiedziałem twojej mamie ,że przyszłaś do mnie zrobić projekt do szkoły i zasnęłaś a ja nie miałem serca cię budzić- skutecznie zmienił temat.
-Uroczo się rumienisz tak nawiasem - stwierdził dodając do tej wypowiedzi cieplejszego tonu niż zazwyczaj kiedy się do mnie zwracał.- Dobra Allie, chodź zaniosę Cię na górę ubierzesz się w swoje ciuchy i odwiozę Cię do domu.
-Dojdę sama i na górę i do domu.
-Nie udawaj twardej widzę ,że każdy najmniejszy ruch sprawia ci ból. Daj mi się pobawić do końca w twojego rycerza na białym koniu - mrugnął do mnie znacząco. Jednak nie chciałam mu przyznać racji w tym , że jestem słaba i zeszłam z blatu. Zachwiałam się a Harry momentalnie był przy mnie i wziął mnie na ręce. Odruchowo się do niego przytuliłam tylko nie wiem dlaczego.Postawił mnie dopiero w jego pokoju. Gdy z niego wyszedł z trudem się przebrałam w swoje rzeczy i ruszyłam na przedpokój . Jak tylko otworzyłam pokój zostałam porwana w objęcia Harrego który zaniósł mnie do samochodu. Jego auto ...wow. Białe Lamborghini Gallardo. Cudo. Mój brat na takie zbiera. Mówił mi , że tylko jeden koleś w okolicy takie ma i , że jest on strasznie niebezpieczny.Podobno jest przywódcą jakiegoś gangu. Czyli tej tajemniczy posiadacz Lamborghini to Harry? No to wpakowałam się w niezłe bagno.Nie to raczej nie on, choć jest wredny i wkurwiający to w końcu mi pomógł nie? Przytrzymał mnie jedną ręką a drugą otworzył drzwi od strony pasażera. Jezu, ale on silny, chociaż wcale na takiego nie wygląda. Ale jego wygląd i tak przyprawia mnie o ciarki. Jego postawa, jego wzrost , jego nieziemsko zielone oczy i ten uśmiech gwałciciela. Posadził mnie delikatnie na fotelu i zamknął drzwi. Sprawnym ruchem przeszedł przed maską samochodu i już siedział obok mnie uruchamiając maszynę.Silnik zawarczał i wyjechaliśmy z podjazdu jego domu. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na jego dom. Był ogromny. W miarę jak się od niego oddaliliśmy zobaczyłam ,że ma basen. Wow.Jechaliśmy przez całą drogę w ciszy ,jak tylko dotarliśmy pod mój dom zdałam sobie z czegoś sprawę.
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?
-Wiem o tobie na prawdę sporo Alyson Black.- nie takiej odpowiedzi się spodziewałam. Mocno zdezorientowana otworzyłam drzwi od auta i próbowałam wysiąść. Znowu skończyło by się na upadku gdyby nie Harry. Jej ale on się szybko porusza. W jednej sekundzie siedzi w samochodzie w drugiej jest już przy mnie i mnie podtrzymuje. Wziął mnie znowu na ręce i zaniósł dokładnie pod drzwi mojego domu. Postawił mnie na schodach ,a jego ręka powędrowała do mojego tyłka.Wzdrygnęłam się, Harry na to tylko cicho się zaśmiał i wyciągnął mi z tylnej kieszeni klucze od domu. Pewnym ruchem włożył do zamka jeden z nich i przekręcił. Usłyszałam charakterystyczne kliknięcie oznaczające , że drzwi są otwarte. Uchylił je na całą szerokość po czym ponownie mnie uniósł i zaniósł na wersalkę w salonie. Następnie wrócił się do drzwi , myślałam że może już sobie pójdzie ale nie bo po co ? Chłopak tylko je zamknął i poszedł w stronę mojej kuchni. Powoli wstałam z kanapy i poszłam w stronę pomieszczenia w którym zniknął chłopak.Gdy mnie zobaczył jego wyraz twarzy przybrał minę ojca który jest zły na swoje dziecko bo coś źle zrobiło.
-Z tobą jak z małym dzieckiem. Muszę ci przeliterować te 3 ciężkie słowa, których tak trudno się domyślić?- nie czekał na odpowiedź tylko zaczął mi literować słowa :ZOSTAŃ NA KANAPIE. W połowie mu przerwałam.
-Dobra dobra już wracam tato - odgryzłam się mu.Zaczęłam zawracać ale nawet nie zdążyłam się odwrócić bo już byłam w powietrzu niesiona przez Harrego.Tym razem zaczął wchodzić po schodach.
-Który to twój pokój?- zapytał , a w jego głosie wyraźnie było słychać ,że jest zdenerwowany."A skąd wiesz ,że mam pokój na górze?" chciałam zapytać ,ale zauważyłam jego groźną minę ,więc tylko powiedziałam.
-Drugie po prawej.
Zaprowadził mnie do tego pokoju i położył na łóżku. Wyszedł bez słowa.Rozejrzałam się po moim pokoju. Nie zdziwiło mnie to ,że w domu nikogo nie było. Chris pewnie gdzieś pije z kolegami albo nawet nie wrócił z wczorajszej imprezy. A ojciec jak zwykle za granicą.Wraca dopiero pod koniec wakacji, w sierpniu. Właściwie nawet lepiej. Nie cierpię go za to co mi robi... Popatrzyłam na mój regał z książkami. Wstałam i wzięłam jedną do ręki na chybił trafił. Wyciągnęłam książkę Cassandry Clare, pierwszą część "Darów Anioła". Uwielbiam tą książkę. Oczywiście jak przystało na mula książkowego którym jestem mam pozostałe cztery części , na szóstą nadal czekam. Poza Darami Anioła mam sporo książek. Największą część stanowi fantastyka. Uwielbiam opowiadania gdzie są wampiry , wilkołaki , anioły i takie tam . Wole świat książek od tego realnego. Usłyszałam ,że ktoś wchodzi po schodach. Od razu rzuciłam się do łóżka. Zły pomysł. Noga zaczęła mnie tak okropnie boleć jakby ktoś zaczął ją rozdzierać na kawałki. Skrzywiłam się z bólu. Do pokoju wszedł Harry trzymając w rękach dwa kubki. Podał mi jeden. Była w nim gorąca herbata. Podziękowałam uśmiechem i pociągnęłam łyka gorącej cieczy.Tak.. tego było mi trzeba. Z trudem powstrzymywałam się od rozpłakaniem z bólu. Chłopak położył się na wersalce obok mnie.Trochę mnie to zdziwiło. Jeszcze dziwniejsze było to ,że jak usiadłam pociągnął mnie za nadgarstek do siebie. Przez chwile nie wiedziałam co się stało. Dopiero po chwili zorientowałam się ,że leże na torsie Harrego. Dziwnie mi się do tego przyznać , ale jakoś mi to szczególnie nie przeszkadzało. Gdy ktoś otworzył drzwi momentalnie odskoczyłam od Harrego a noga znowu dała o sobie znać. Przygryzłam wargę żeby nie krzyknąć. Do pokoju wszedł mój starszy brat. Był wyraźnie pijany.Ale na widok Harrego jakby się obudził i wyprostował się gwałtownie.
-Przeszkadzamy ci w czymś? - wysyczał Harry sarkastycznie, aż sama się wzdrygnęłam. Mój brat wyglądał jakby dostał szoku termicznego.W jego oczach kryło się przerażanie. A przecież mój brat nigdy niczego się nie bał. W ogóle nie okazywał żadnych emocji.
-Niee.. sorry Styles... -odpowiedział zdławionym głosem i wyszedł. O kurwa to był Styles?! Czyli jednak to ten koleś. Gdy chłopak odwrócił się do mnie ,odruchowo cofnęłam się jak najdalej mogłam. Podniósł jedną brew do góry.
-Coś Ci nie pasuje ?!-warknął, a z moich oczu pociekły łzy. Zaprzeczyłam ruchem głowy.
-Właśnie widzę.- wysyczał.
-Wyjdź z mojego domu.. - wyszeptałam, zaczęłam się nawet zastanawiać czy powiedziałam to na głos.
-Nie mów mi co mam robić! - krzyknął, to była znacząca odpowiedzieć na to że mnie usłyszał.Usiadł na krzesełku i wpatrywał się we mnie czarnymi oczami. Przez tą złość zniknęła z nich cała zieleń. Trzęsłam się ze strachu i modliłam się w duchu żeby tego nie zobaczył. Wstał tak raptownie ,ze wywalił krzesło. Gdyby nie było tak napiętej atmosfery, to ta sytuacja mogłaby być wzięta za całkiem zabawną.
-Jesteś niewdzięczną suką - wysyczał przez zaciśnięte zęby a jego ręce powędrowały do głowy i lekko pociągnął się za włosy. Niby był dla mnie nikim a jednak zabolało.
-To po co tu nadal jesteś? - wyszeptałam zdławionym głosem.
-Nie wiem.. -odpowiedział a cała złość nagle się gdzieś ulotniła. Popatrzył na mnie i wybiegł z mojego pokoju. Usłyszałam jak jego samochód odjeżdża z podjazdu. Do pokoju wpadł Chris.
-W co ty się znowu wpakowałaś? - w jego głosie nie było ani trochę gniewu , tylko.. troska. Od tak dawna do mnie tak nie mówił. Łzy pociekły mi po policzkach. Nie spodziewałabym się tego co zrobił teraz Christopher. Podszedł do mnie i przytulił.
-Nie wiem. - odszepnęłam.
Kładąc się już spać dostałam sms.Sięgnęłam ręka pod kołdrę i zaczęłam grzebać w poszukiwaniu telefonu.Było to trudne zważając na to że nie mogłam się poruszać przez tą nogę.Przemyślałam wieczorem całą sprawę ze Styles'em .Wkurzył się na mnie i wyszedł więc pewnie ma mnie w dupie.I dobrze. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego.Widać nie jest mi dane. Wygrzebałam telefon i otworzyłam sms-a od Cud ?
Od:Cud
Będę po Ciebie jutro o 20.00.
Że co kurwa...?!?Od razu się domyśliłam od kogo jest ten sms. Nie chcę teraz o nim myśleć.Ughh... zmieniłam szybko nazwę na "Pojeb.Nie odbierać" i się położyłam. Po dwóch godzinach myśleniu o Harrym, w końcu zasnęłam.Ale nie na długo bo za 2godziny znowu byłam w pełni rozbudzona.
SUPER <3
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńdktfjhksngui le agresywny Harry <333 *-* pisz dalej ;**
OdpowiedzUsuń