„-Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie?
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam.
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej.”*
Zamknęłam książkę i odłożyłam ją na stolik nocny. Spojrzałam na zegarek 9.00, ale ten czas szybko leci. Byłam koszmarnie zmęczona. Mniej więcej od siedmiu godzin nie śpię. A to wszystko przez co ? No przez Stylesa i tego jego pieprzonego sms-a.. . NIGDZIE NIE IDĘ! Pozamykam wszystkie okna, zarygluje drzwi i przeczekam aż sobie pójdzie. Jeśli w ogóle przyjedzie. No ,bo po co ktoś taki jak Harry miałby się przejmować kimś takim jak ja .?
Dobra, dość nie myśl o nim będzie ok.
Zeszłam na dół, żeby se zrobić śniadanie. Tylko jakie? Hmm... kanapek nie lubię, tostów mi się nie chcę robić, jajecznica byłaby dobra tylko że nie mamy jajek .Genialnie.
Naleśniki! Tak one są zawsze dobre.Zrobiłam naleśniki i zjadłam. Gdy zaczęłam sprzątać, ktoś zadzwonił do drzwi. Moje serce stanęło, żołądek wykonał obrót 360 stopni. Szybko spojrzałam na zegarek 10.30. Wzięłam patelnie -już umytą- do ręki i powoli podeszłam do drzwi. Lekko je otworzyłam, trzymając moją prowizoryczną broń w górze żebym jak by co mogła przywalić mu w łeb. Wyjrzałam zza drzwi. Wypuściłam długo wstrzymywane powietrze z płuc. Carter i Zoe.Już chciałam otworzyć i ich przywitać,ale coś mi się przypomniało. Wystawili mnie ! Szybkim ruchem zatrzasnęłam drzwi zanim zdążyli wejść.
-Ej , Alka co jest?! - krzyknął Carter.
-Idź sobie!
-Allie otwórz te pierdolone drzwi - powiedziała spokojnym głosem Zoe.
Otworzyłam drzwi prawie na całą szerokość, przy czym zwaliłam torebkę z szafki. Stanęłam w progu z rękami skrzyżowanymi na piersiach.
-Po co? Żebyście znowu mogli mnie wystawić?! -zapytałam z wyrzutem - Nie dzięki.
Ponownie zatrzasnęłam drzwi.
Zaczęli walić w nie pięściami, krzycząc na przemian.I ucichli. Co było dosyć dziwne. Z pewnym lękiem otworzyłam frontowe drzwi i ...zamarłam. Już rozumiem czemu umilkli. Obok nich stał Harry Styles we własnej osobie.
-Siema piękna - powiedział do mnie tym swoim lodowatym tonem uśmiechając się jak jakiś pedzio.Przewyższał Cartera prawie o głowę.A Zoe przy nim wyglądała na 10-latke.
-Allie .. ty go znasz? - zapytała z wahaniem moja przyjaciółka. Nie odpowiedziałam, za to Harry mnie wyręczył.
-Taa.. poznaliśmy się jak goniła ją przez was policja.A teraz SPIERDALAĆ! -ostatnie słowo wysyczał.Zoe od razu przecisnęła się praktycznie pod nim i uciekła. Ale z niej przyjaciółka.Carter jeszcze przez chwilę stał w miejscu ale jak tylko Harry wyszeptał " no już" nagle go nie było.Zostałam z nim sama. Kompletnie sama! Zoe i Carter znowu spierdolili , a Christopher wyszedł o 7 do "pracy".
-Po co ci ta patelnia? - zapytała z drwiącym uśmieszkiem na twarzy. Mam broń!
Porządnie się zamachnęłam ,ale zrobiłam to bardzo szybko. Bądź co bądź już nie raz miałam takie sytuacje ...ehh piękne wspomnienia. Harry złapał za moją "broń" w chwili gdy miał ją już tylko kilka centymetrów nad głową.
- Nie ładnie - gdy to mówił kręcił głową jak ojciec karcący swoje dziecko. Zrobił krok na przód , a ja odruchowo się cofnęłam. Potknęłam się o torebkę którą przed chwilą zwaliłam. Upuściłam przy tym patelnie. Harry miał już chyba odruch żeby mi pomóc przy upadku. Próbował mnie chwycić ale był za daleko, więc zrobił krok do przodu i potknął się o patelnie przez co wylądował dokładnie na mnie. Skrzywiłam się lekko bo ból w nodze dawał się we znaki. Moją twarz od twarzy Harrego dzieliły po prostu centymetry jak nie milimetry. Widziałam ,że patrzył na moje usta, dopiero wtedy załapałam że przygryzam wargę. Momentalnie wypuściłam ją z zębów. Harry tylko parsknął jak koń i wstał. Podał mi rękę ,żeby mi pomóc. Oczywiście chociaż ledwo się ruszałam przez ranę w nodze moja godność nie pozwoliła mi przyjąć pomocy i zaczęłam wstawać sama. Styles chyba nie cierpi jak mu się ktoś sprzeciwia, bo i tak złapał mnie za dłoń i pociągnął do góry. Troszeczkę za mocno , bo wylądowałam na jego torsie. Szybko się od niego odsunęłam.
-Ale ty na mnie lecisz ! - krzyknął triumfalnie.
-Pff.. ja na palantów nie lecę -odburknęłam.
-Zdzira.
-Pedał.
-Szmata.
-Zamknij ryj kutasie i wynocha!
Harry zrobił gestem że się boi, co było dosyć zabawne. Niekontrolowanie się zaśmiałam po czym zakryłam szybko buzię ręką. Harry na to tylko się uśmiechnął i zaczął się śmiać. Też nie wytrzymałam. A więc sprawa wyglądała tak. Stałam w moim domu z Harrym Stylesem i się z nim śmieję.
Nie dziwne ?
Nie a gdzie tam !
Czujecie ten sarkazm? W jednym momencie się opanowaliśmy i nastała cisza.Najchętniej wywaliłabym go z mojego domu ale pewnie nawet by nie drgnął.
-Miałeś być o 8 - wypaliłam.
- Zamierzałaś ze mną iść ? -zapytał trochę sarkastycznie trochę .. z nadzieją ?
-Nie, zamierzałam zamknąć drzwi i okna ale przez ciebie nie zdążyłam. - odparłam zgodnie z prawdą. Harry westchnął.
-Tak myślałem.
Na to szczerze nie wiedziałam co odpowiedzieć. Poruszyłam się niespokojnie. Co mam teraz zrobić? Chciałam zaproponować coś do jedzenia albo do picia , no bo co innego mam zrobić? Ale Harry już sobie gdzieś poszedł. Oczywiście nie wyszedł tylko poszedł głębiej do domu. Poszłam za nim. Wszedł do kuchni i zaczął mi szperać po szafkach.
-Szukasz czegoś szczególnego , czy lubisz wpadać do domu obcych dziewczyn i patrzeć co mają w lodówce? - zapytałam sarkastycznie.
-Noży szukam. - odpowiedział beznamiętnie.
-A czy morderca nie powinien mieć swojego?- oparłam się o framugę drzwi do kuchni.
-Tak ale mojego już użyłem.
-No to idź do sklepu "Killer", podobno mają promocje "Kup dwa noże, kominiarkę dostaniesz gratis".
Harry oparł się na łokciach o szafkę na ścianie i zaśmiał się.
-Dziwna jesteś - powiedział to odwracając się w moją stronę. Miał lodowaty wyraz twarzy. Czyli żarty się skończyły. Zaraz, zaraz czy ja właśnie z nim normalnie rozmawiałam?
-Ty też
- Wolę określenie wyjątkowy.
-Chciałbyś.
Uśmiechnął się do mnie tak uroczo. Zaraz powiedziałam uroczo? Kiedy ja karciłam się w myślach , bo pomyślałam że Harry jest uroczy On w tym czasie dobrał się do whisky w mojej szafce.
-Znalazłem - powiedział gdy zobaczył moje pytające spojrzenie. Kiwnęłam lekko głową. Otworzył butelkę i wypił 5 dużych łyków z gwinta. Zamknął alkohol i odłożył do szafki.
-No to co idziesz?
-Gdzie?
-Niespodzianka!
-Nie, zostaję w domu.
-Właściwie to nie było pytanie - popatrzyłam na niego zdezorientowana , podszedł do mnie i przerzucił mnie sobie przez ramię jak worek ziemniaków. Zaczęłam kopać, walić rękami i krzyczeć. Harry zacieśnił uścisk na nogach przez co już nie mogłam kopać. Zaczęłam go bić z podwójną siłą.A on jakby nic wyszedł z mojego domu zamknął drzwi moimi kluczami!? Skąd on je ma ...aa no tak. Wczoraj mi nimi otworzył drzwi . Zaprowadził mnie do samochodu i wepchnął do środka Lamborghini. Zamknął drzwi i poszedł usiąść za kierownicę. Korzystając z okazji chciałam uciec z auta. Ale oczywiście drzwi były zamknięte. Opadłam ciężko na siedzenie. Zastanawiałam się czemu Harry jeszcze nie wsiadł. Popatrzyłam za przednią szybę ,Harry stał z telefonem w ręku wyraźnie wkurwiony. Niedobrze , jego złość może się odbić na mnie. Rozłączył się i wsiadł do auta. Nie odzywając się ani słowem odjechaliśmy z mojego podjazdu. Po jakimś czasie zebrałam się na odwagę i spytałam.
-Dokąd jedziemy ?
Styles w odpowiedzi skinął głową za okno. Stał tam dom. Jego dom. Wydobywała się z niego strasznie głośna muzyka, pełno ludzi było w ogrodzie, więc tyle samo albo więcej musi być w środku.
-Miałem Cię zabrać do klubu, ale tą imprezę organizuje moja sis więc będzie lepiej niż w jakimkolwiek klubie. A do tego jest dużo wolnych pokoi. - uśmiechnął się do mnie znacząco i wysiadł z samochodu. Otworzył drzwi po mojej stronie i pomógł mi wysiąść. Oczywiście tej pomocy nie przyjęłam. Spojrzał na mnie krytycznie.
-Co ?
-Spokojnie moja siostra na pewno pożyczy ci jakieś wdzianko - no tak , przecież jestem w dresach. Wziął mnie za rękę. Chciałam się mu wyrwać ,ale jego ręce były gorsze niż szczypce.
Gdy Harry otworzył drzwi uderzył we mnie zapach alkoholu i potu. Dodając do tego jeszcze głośną muzykę , prawie mnie zemdliło. Nigdy nie chodziłam na imprezy i nie zamierzam. To jest wyjątek , zostałam tu przyciągnięta siłą. Jak tylko weszliśmy zobaczyłam dwóch facetów z przedwczoraj z zaułka. Stali na rękach a do buzi wlewano im piwo przez węże ogrodowe. Co za uroczy widok.
-Chodź - ponaglił mnie Harry i zaprowadził na górę. Ledwo doszłam na górę przez ból w nodze.
-Hazzaaa !! -krzyknęła jakąś laska i rzuciła się Harremu na szyje. "Hazza" wytłumaczył mi że to jego siostra Gemma , ale mam na nią mówić Ge (dżi ). Ge zaprowadziła mnie do swojego pokoju i dała mi ciuchy. Efekt był taki :
* - Cytat z książki Cassandry Clare :Dary Anioła - Miasto kości

za szybko sie skończył ;cc ogólnie świetny albo ta wymiana zdan miedzy nimi w domu świetna haha <33 I WANT 4 RODZIAŁ XDD
OdpowiedzUsuńSuper że nareszcie dodałaś.
OdpowiedzUsuńSzkoda że się skończył :(
Ale ogólnie cudowny <3
SUPEROWY <333
OdpowiedzUsuń