środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 4

* Allie -KILKA GODZIN PÓŹNIEJ*
Cały dzień spędziłam w domu Hazzy ,ale nie z nim tylko z jego siostrą Gemmą. W końcu i ona poszła do pokoju z jakimś kolesiem więc nie znając tu nikogo poszłam do łazienki.
-Noo no , wyglądasz ... całkiem całkiem - pochwalił mnie Harry gdy wyszłam z toalety. Wow pierwszy raz od niego dostałam komplement. Dajcie kalendarz muszę to zapisać !
-Dzięki, ty nadal wyglądasz jak palant. 
-Ależ to mi schlebia panienko Alyson.- mrugnął do mnie jednym okiem. W tak szybkim czasie się upił ,że nawet zaczął być dla mnie miły.
-Przyznaj się ile wypiłeś? 
-Skąd mam wiedzieć ? Ja tego nie liczę - objął mnie w tali.Chciałam się wyrwać ,ale po pierwsze po pijaku jest jeszcze silniejszy, po drugie nikogo tu nie znałam nikogo więc do kogo bym poszła? A nawet jakbym wyszła, to i tak nie wiem gdzie jest ten jego pierdolony dom! Jego ręka niebezpiecznie zbliżała się do mojego tyłka.
-Harry ! - krzyknęłam i przestał. 
-Chodź , napijemy się czegoś.- pociągnął mnie w stronę kuchni.Nalał czegoś do szklanek i jedną  z nich mi podał. Przyciągnęłam szklankę do twarzy i powąchałam. Aż mi się rzygać zachciało.No ale raz kozie śmierć co może się stać?
Nie, chwila , czekaj, stop. Ostatni raz jak tak powiedziałam o mały włos nie wylądowałam w pierdlu. Odłożyłam szklankę na blat, na którym kilkanaście godzin temu siedziałam. Odwróciłam się do Harrego ,żeby mu powiedzieć ,że chcę wracać do domu. Ale go nie było. Pięknie , cudownie. Mam go pójść  szukać ? Odpada. Oparłam się o blat i obserwowałam ludzi, którzy w odróżnieniu ode mnie się dobrze bawili. Ja też mam prawo być szczęśliwą. Odwróciłam się plecami do tłumu, wzięłam szklankę i wlałam jej zawartość do ust. O blee. Obrzydlistwo. Jakaś tania wódka, zmieszana z 7-up'em. Po chwili alkohol zaczął płynąć w moich żyłach. Zapragnęłam jeszcze tego świństwa. Zgarnęłam kubek jakiemuś przechodzącemu kolesiowi. I wypiłam do dna. Popatrzył na mnie podejrzliwie. Przekręciłam kubek dnem do góry by pokazać ,że się skończyło. Uśmiechnął się do mnie i kiwnął głową w kierunku tłumu. Już na niczym mi nie zależało więc za nim poszłam. Dopiero gdy doszliśmy do pozostałej trójki, załapałam kto to. To jeden z tych dziwnych kolesi z zaułka. Chciałam się cofnąć ale blondyn , któremu zabrałam piwo złapał mnie w talii i przytrzymał. Brunet z tatuażem w kształcie strzałek  podał mi kubek z piwem. Trudno! Wzięłam od niego kubek i wypiłam jego zawartość jednym duszkiem. Ktoś, kogo pierwszy raz widziałam na oczu wskoczył na stół i zaczął oblewać wszystkich wódką z węża ogrodowego. Wódka była po prostu wszędzie.
-To teraz jesteś laską Hazzy ? - na początku nie załapałam o kim mowa , ale potem załapałam. Przecież Ge tak mówiła na Harrego. Chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią. Mój mózg nie funkcjonował już prawidłowo. W końcu pomachałam głową, że nie.
-Prawidłowo.-odpowiedział jeden z nich. Blondyn mnie puścił. Czyli mogę odejść, ale jakoś odpowiedź jednego z nich trochę mnie zdziwiła.
-Czemu prawidłowo? - zapytałam.
-Bo, każdą dziewczynę traktuję jak szmatę a jak już jest jego traktuję ja jeszcze gorzej.- ta odpowiedź przeraziła by wszystkie dziewczyny w tym mnie, ale nie teraz.
-A wy jak je traktujecie, może lepiej ?!
-A żebyś wiedziała.
-Przecież widziałam! 
-Nie krzycz dobrze ci radzę .-podszedł do mnie mulat .Był normalnie 10cm ode mnie.
-Bo co mi zrobisz. - przybliżyłam się do niego jeszcze bardziej. Ten się zaśmiał. Złapał mnie za nadgarstki , mierząc wzrokiem. Wtedy ktoś go odciągnął, okazało się ,że to Harry. 
-Zayn daj se siana co ? - Zayn popatrzył na niego lodowato, ale odszedł. 
-Ty! - Harry wskazał na mnie palcem - idziesz ze mną.
Uniosłam brew, wzruszyłam ramionami i poszłam za chłopakiem. Poprowadził nas po schodach do swojego pokoju, który był zamknięty na klucz. Pewnie zabezpieczenie przed "zakochanymi". Dzięki wódce w ogóle nie czułam bólu w nodze. 
-Co ty kurwa odpierdalasz ?! 
-Tylko rozmawiałam! 
-Nie o to mi chodzi !
-A o co kurwa!?
-Czemu piłaś ? - zapytał już łagodniej.
-Sam mi nalałeś !
-Co ?Ja nie pije!
-Taa właśnie widziałam! 
-Ja cały czas Cię szukałem, Ge powiedziała że poszłaś do łazienki no to po ciebie poszedłem ale tam cie nie było.
-Byłam i ty też . Ostro najebany! 
-A czy teraz jestem nawalony? 
- No ...niee - trochę się speszyłam.
-Kurwa. Nie ruszaj się stąd. - powiedział i wybiegł z pokoju. Rozejrzałam  się po pokoju.
Nic się nie zmieniło, x-box , telewizor.Ale tym razem na łóżku leżała książka.Podeszłam i wzięłam ją do ręki. "Harlan Coben - Bez skrupułów". Kryminał ? Nie wiedziałam , że Harry czyta kryminały. Nie wiedziałam ,że w ogóle czyta. Usłyszałam ,że ktoś wchodzi do pokoju. Odwróciłam się. W drzwiach stał Styles. Znowu najebany. Poszedł na dół ,żeby się uchlać ?
-Dobrze się czujesz? - zapytałam z nieudawaną troską.
-Wprost genialnie maleńka - wybełkotał i ruszył w moją stronę. Cofnęłam się aż do ściany. Pomimo alkoholu w żyłach zachowałam ostrożność. Dobrze wiedzieć.
- Sebastian! - usłyszałam dobrze mi znany głos Harrego. Ale on nawet nie otworzył buzi. Wychyliłam się zza najebanego Harrego i zobaczyłam... trzeźwego Harrego ???  Cooo?
-Harry !! -wybełkotał ten Styles koło mnie.
-Odsuń się od niej Sebastian. - powiedział spokojnym głosem Harry w drzwiach.Już się trochę pogubiłam.
-Harry co tu się dzieje? -zapytałam łamliwym głosem przez wódkę. Obydwoje odwrócili się w moją stronę.
Ten z pod drzwi podszedł i odepchnął jak mi się zdaje Sebastiana.Potem mu w ryj przywali a ten uciekł. 
-Co to było? - zapytałam rozkojarzona, a do tego łeb zaczął mnie boleć.
-Najgorszy koszmar. - odpowiedział wkurwiony po pewnej chwili zapytał już łagodniej - Czujesz?
- Co czuje ?
-Dym. - zaciągnęłam się powietrzem. Harry o ile to był Harry miał rację to dym . Nie taki z papierosa tylko z ognia.
-PALI SIĘ !! -ktoś na zewnątrz krzyknął. 
-Chodź szybko - Styles złapał mnie za rękę i wyprowadził z pokoju. Gdy wyszliśmy na korytarz prawie nic nie było widać przez ten dym. Zaczęłam się dusić. Kaszlałam strasznie mocno , a Harry cały czas nas prowadził. Zamgliły mi się oczy , to koniec. Zaraz zemdleje. Chłopak stanął i mną potrząsnął.
-Tylko mi tu nie mdlej - powiedział ostro ale z nutą jakiś innych uczuć.Nie mogłam jednak rozszyfrować co to były za uczucia bo: 1.Dusiłam się, 2.bolała mnie i głowa i noga. Harry ponownie ruszył z miejsca do kuchni bodajże. Wszędzie był ogień. Było mi gorąco , prawie nic nie widziałam, cały czas kaszlałam. Potrzebny mi tlen. Tu i ówdzie leżały ciała. Dziewczyn, chłopaków wszyscy nie żyli. Zaraz mogę być jedną z nich. Chłopak popchnął mnie za drzwi kuchenne wybiegające na ogródek. Od razu mnie powalił na ziemie przygniatając sobą. Z otwartych drzwi wybuchł ogień. Tlen i ogień nie idą w parze. Styles pomógł mi się przeczołgać na bezpieczną odległość od ognia. Rozejrzałam się dookoła. Było pełno ludzi dookoła. Jedni byli zdziwieni, drudzy pijani inni płakali.Pewnie ktoś z ich przyjaciół zginął. Harry podniósł się z ziemi i podbiegł do jakiejś dziewczyny w obcisłej czarnej sukience. Klęczała na kolanach i płakała. To była Gemma. Harry ją objął, zaczął coś do niej mówić i pocałował ją w głowę. Wstałam i ruszyłam w ich stronę. Usłyszałam ,że Gemma mówi do Harrego ,że nie mają domu. No tak przecież to ich dom . Tss. Podeszłam do nich.
-Możecie mieszkać u mnie - zaproponowałam. Ge popatrzyła na mnie z nadzieją, ale Harry szybko ją zgasił.
-Nie!
-Czemu? 
-Damy se radę.
-Przestań zgrywać twardziela
-Wcale mnie nie znasz.
-Masz racje, ale lubię Gemmę.
-Nigdzie nie idziemy i kropka.
-Ty nie musisz.Nikt ci nie każe ! Gemma - ukucnęłam obok niej- jak chcesz to możesz u mnie zamieszkać tymczasowo.
-Na- naprawdę? -szlochneła. To takie dziwne widzieć dziewczynę która jednym skinieniem palca obezwładniała facetów. Była taka władcza a teraz wydaje się taka krucha. Pomachałam głową na "tak" i wstałam. Wyciągnęłam do niej rękę a ona przyjęła ją z uśmiechem.
-Dziękuje .. -wyszeptała i zemdlała.Harry oczywiście ją złapał i podniósł z ziemi. 
-Odwiozę was. -zaoferował i poszedł w stronę auta. Pobiegłam za nim.
-A co z tobą?
-Zatrzymam się u Louisa. -wolałam nie pytać kto to. Gdy byliśmy już pod moim domem, chłopak oddał mi kluczyki od domu i zaniósł Ge do łóżka w pokoju gościnnym. Zaczął wychodzić.
-Idziesz do Louisa? - zapytałam.
-Nie wracam do domu , muszę się zobaczyć z tym kto podpalił dom.
-A skąd wiesz kto go podpalił? 
-Niall widział całą scenę.On też nie lubi pić. Najpierw polali wszędzie wódką, że niby byli najebani..
-Ta to jeszcze widziałam.
-.. a potem jeden z nich podpalił dom.
-No to nie za bardzo wygląda na wypadek, A ten cały Niall wie kto to był?
-Ta i już nawet ściga tą osobę policja. Możliwe ,że już siedzi za kratkami.
-Ale kto to ? - Harry zmrużył oczy i odetchnął.
-Christopher Black. Twój brat.

3 komentarze: